Bułki do hamburgerów
Kiedyś przeczytałam na opakowaniu bułek hamburgerowych datę przydatności i osłupiałam z wrażenia. 6 lat można je było przechowywać w niezmiennym stanie. No i jeszcze obejrzałam u jednego mężczyzny na blogu eksperyment, w którym rozłożył on hamburgera znanej sieci na czynniki pierwsze i robi mu co tydzień zdjęcie. Od dłuższego czasu żaden ze składników nie zmienia stanu, trochę wysycha, poza tym nic. Co należy dosypać do żywności, żeby osiągnąć taką żywotność? Czy mnie nie można by tak zakonserwować? Ja poproszę ten specyfik. Znalazłam u Dorotus domowy przepis, oczywiście bez przemysłowych polepszaczy. Bułki do hamburgerów wyszły idealne, z uwagi na proces wyrastania ciasta na pewno nie są “fast”, ale efekt jest znakomity.
składniki ( na 9 bułeczek):
– 2,5 szklanki mąki pszennej
– 1/3 szklanki mleka w proszku
– 2 łyżki roztopionego masła
– łyżka cukru
– łyżeczka soli
– 4 g drożdży instant lub 8 g świeżych
– 3/4 szklanki ciepłej wody
– jajko
– żółtko
– łyżka mleka
– sezam do posypania
Wymieszałam masło, wodę, cukier, mleko w proszku i drożdże. Odstawiłam na kilka minut. Dodałam połowę mąki, sól, jajko, zagniotłam razem w misce. Dosypałam resztę mąki, dalej zagniatając przez kilka minut na podsypanym blacie. Wyszło elastyczne, sprężyste ciasto. Przykryte ściereczką odstawiłam do wyrośnięcia (w piekarniku ustawionym na 25 st, ale wystarczy inne, ciepłe miejsce ) na godzinę. Uformowałam z ciasta równy wałek i podzieliłam nożem na 9 części. Ulepiłam lekko spłaszczone kulki. Ułożyłam bułeczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i ponownie odstawiłam do wyrośnięcia na 45 minut. Kilka minut przed końcem wyrastania rozgrzałam piekarnik do 200 st. Posmarowałam bułeczki żółtkiem wymieszanym z dwiema łyżkami mleka. Posypałam sezamem. Piekłam do zrumienienia, ok. 12- 15 minut bez termoobiegu.
Mówię Wam – niebo na talerzu!
Takiego przepisu mi brakowało, bo ostatnio nabrałam chęci na hamburgery, a chciałam je stworzyć z bułeczką własnej roboty 😀
🙂