Śledzie gajowego
Śledzie gajowego – w sam raz na wigilię, sylwestra czy zwyczajnie – na smaczną kolację. Taka podpieczona na chrupko grzanka z masłem i śledzikiem prosto z lodówki, rarytas nad rarytasy. Przepisów na ten specjał jest wiele, ale składnikiem, który występuje w każdym z nich są suszone, gotowane grzyby. W tym roku mieliśmy urodzaj że ho, ho, kto zbiera, na pewno ma odłożony stosowny świąteczny zapasik, a kto nie ma – kupi w niezbyt wygórowanej cenie.
Większość receptur na śledzia gajowego zawiera dodatek koncentratu pomidorowego. Lepiej zamienić go na jakieś włoskie, dobrej jakości pomidory z kartonu czy słoika. Jak rozpoznać dobre? Najczęściej są o kilka złotych droższe, ale wierzcie mi – warto dopłacić. Zróbcie sobie kiedyś z takimi zupę pomidorową, od razu wyczujecie różnicę. Długo myślałam, że domowy, polski przecier nie ma sobie równych. Jednak różnicę stanowi gatunek pomidorów rosnących w odpowiednim klimacie, słońce, no sprawdźcie. I napiszcie czy mam rację?
Można też do połowy porcji śledzia nie dodawać pomidorów wcale i zamienić je na 2 łyżki soku z cytryny. Niewielkim wysiłkiem uzyskamy dwa rodzaje potrawy o różnych smakach. Dla kogoś, kto liczy wigilijną ilość dań i dla tych, którzy lubią rozmaitość, może to mieć istotne znaczenie:)
Sama uznaję śledziowe wariacje za dobry sposób na urozmaicenie stołu, nie ma przy tym zbyt wiele pracy, a efekt jest oczywisty.
Proponuję przed podaniem zrobić do tych śledzi posypkę z orzechów i czerstwego, najlepiej razowego chleba. Nie jest to konieczne, ale daje wica:)
Śledzie gajowego – składniki:
- 400 g filetowanego śledzia
- 40 g suszonych grzybów
- duża cebula
- 4 łyżki oleju
- dwie łyżki oleju
- 250 ml dobrej jakości przecieru pomidorowego lub ostatecznie – 2,5 łyżeczki koncentratu albo zamiennie 2 łyżki soku z cytryny
- 2 łyżki siekanych orzechów włoskich
- 3-4 kulki jałowca, 2-3 listki laurowe
- ew. kromka pokruszonego, suchego chleba razowego lub żytniego
- świeżo zmielony pieprz
Śledzie gajowego – przepis:
Śledzie zalać bardzo zimną wodą i moczyć je przynajmniej dwie godziny wymieniając w trakcie dwukrotnie wodę.
Po tym czasie trzeba sprawdzić smakowo, czy mięso jest wystarczająco odsolone, czy należy je moczyć dalej. Powinno być przyjemnie, niezbyt mocno słone.
Śledzie z beczki wymagają trzymania ich w zmienianej wodzie przez 8-12 godzin.
Grzyby zalać szklanką wody i moczyć je przynajmniej godzinę. Można też zostawić je w wodzie na całą noc.
Wyjąć z wody, pokroić w paski, wodę z moczenia zachować.
Cebulę pokroić w drobną kostkę w piórka lub cienkie półkrążki.
Na patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i grzyby, oprószyć wszystko 1/4 łyżeczki soli.
Smażyć mieszając ok. 3-4 minuty, do zeszklenia cebuli.
Dodać wodę z moczenia grzybów oraz pomidory (lub pomidory pominąć i dodać w zamian 2 łyżki soku z cytryny).
Mieszać podgrzewając wszystko do odparowania mniej więcej połowy płynu.
Ostudzić. To ważne, ciepła marynata zniszczy strukturę śledzia.
Śledzie pokroić na kawałki 1,5 cm.
Układać warstwami w słoiku – warstwa śledzia – warstwa marynaty, na przemian, każdą oprószyć lekko świeżo zmielonym pieprzem.
Ostatnią warstwą musi być marynata.
Można do słoika dołożyć 2-3 listki laurowe oraz 3-4 kulki jałowca.
Odstawić do lodówki na 12 godzin.
Posiekane orzechy i okruchy chleba wrzucić na suchą patelnię. Prażyć mieszając 2-3 minuty na średnim ogniu.
Przed podaniem śledzie wyłożyć na salaterkę i posypać podprażonymi orzechami z chlebem.
Mówię Wam – niebo na talerzu:)
Krojenie cebuli w “piórka” to nie w półkrążki. W półkrążki kroimy przekrojoną cebulę wzdłuż a w piórka w poprzek połówki
ha ha ha dokładnie odwrotnie!!!
racja.
A może ktoś napisze coś o śledziach ???